strona główna mapa strony kontakt
 

Hański "Janosik"

Śledząc historię krzyży na tym terenie spotkałem się z pytaniem, czy widziałem sosnę z wyrytym na niej krzyżem. Idąc tym tropem trafiłem na ciekawą historię, która swego czasu była znana miejscowej ludności. Opisując to zdarzenie pozwolę sobie w przypadku niektórych nazwisk posłużyć się inicjałami ze znanych sobie tylko powodów.

Miało to miejsce w czasie II Wojny Światowej. Mieszkaniec naszej gminy Pan Władysław Gil zasłynął w pewnym sensie jako "Janosik". Dokonywał bowiem napadów na bogatych Ukraińców, grabił im mienie i czasami pomagał biednym, chociaż co do tego są zdania podzielone. Dobrze musiał "zajść za skórę" skoro władze niemieckie obiecywały za niego nagrodę. Próba zatrzymania przez Beligo -policjanta z Sawina skończyła się na tym, że został postrzelony w rękę przez P. Gila. Próba zlokalizowania przez tajnego agenta też skończyła się fiaskiem, bo został przez P. Gila rozbrojony i puszczony wolno. Często się przebierał, tak że nawet znajomi mieli problem by go rozpoznać. Ukrywał się w wykopanych przez siebie ziemiankach bądź u znajomych.

Pewnego jesiennego dnia 1942 r. postanowił zanocować u swojego znajomego w Hańsku II. u B.D. w stodole. Tam został przez niego zabity buksą od żelaźniaka (wozu) nabitą na kołek. Tu już są pierwsze pytania na które nie uzyska się odpowiedzi, dlaczego został zabity a nie wydany żywym, oraz czy zrobił to dla nagrody czy dla ratowania kuzyna, który był w obozie. Ciało zostało przewiezione za rzekę i pozostawione pod sosną. Środek transportu prawdopodobnie taczka pozostawiła po sobie ślad. W nocy bowiem poprószyło śniegiem. Ktoś powiadomił policję, która szybka się zjawiła. Ściągnięci robotnicy leśni, wśród których był Pan K.S. z Dubeczna mieli zidentyfikować zwłoki. W miejscu znalezienia zwłok tylko jeden z "poznaniaków" potwierdził jego tożsamość, że "jest to Gil Władysław" z pobliskiej miejscowości. Pan K.S powiedział, że go nie zna chociaż z tych stron pochodzi ale kilka lat był poza terenem tej gminy. On też stwierdził, że widział dużą plamę krwi, co mogło świadczyć, że został zastrzelony. Podczas obszukiwania zwłok policjant znalazł metrykę urodzenia na nazwisko Wilamowski Adam, który w owym czasie pracował w hucie w Dubecznie. W jaki sposób znalazła się w jego posiadaniu nie wiadomo, ale prawdopodobnie wykorzystał ją będąc w szpitalu jako pewnego rodzaju dowód osobisty.

Prawdziwy Wilamowski został wieczorem aresztowany i słuch o nim zaginął. Obok zwłok znaleziono narzędzie zbrodni tj. buksę nabitą na kołek, który okazał się jedną z nóg od międlicy (przyrząd do lnu i konopi), którą Pan B.D. pożyczył wcześniej od sąsiada Ś.G. (Tu rodzi się następne podejrzenie skąd ona tam się wzięła). Następnie został przywieziony pod kościół w Hańsku celem dalszej identyfikacji. Pochowany został na "nowym cmentarzu. Spoczywa w jednym grobie ze swoim bratem Janem, który został zastrzelony przez hitlerowców w obejściu swojego domu w 1944 r. Na sośnie, pod którą został znaleziony Pan Gil Władysław ktoś wyciął krzyż.

Wersja do druku
 
Zdjęcie losowe
Lato
Pogodynka